Odśnież mnie, proszę

Odśnież moje zmarznięte stopy, bo nie mają siły biec do Ciebie. Straciły czucie i już nie wiedzą w którą stronę iść, do kogo i po co.

Odśnież mój uśmiech, bo wargi zlodowaciały, zrobiły się kredowo białe i para, którą wypuszczają zamienia się w lód.

Odśnież moje dłonie, lgną do ciepłych kieszeni kurtki i nie chcą dotykać drugiego człowieka.

Odśnież moje oczy. Zamknęły się, zapadły w sen zimowy, długi, niewzruszony. Boję się, że jak się otworzą, zobaczą zupełnie obcy świat.

Odśnież moje ramiona. Spragnione przytulenia, zapomniały jak to jest kogoś tulić. I trzymać w sobie.

Odśnież moje myśli, ogrzej je, rozpal, otuchy im dodaj, bo nie wiedzą czy jeszcze są wstanie myśleć o wiośnie.

Odśnież serce, by znów zaczęło bić rytmem latynoskich tańców, bym już zawsze czuła jego dygot (nawet ten ze strachu). Jakiekolwiek bicie serca jest lepsze od jego braku, wiesz?