Odśnież mnie, proszę

Odśnież moje zmarznięte stopy, bo nie mają siły biec do Ciebie. Straciły czucie i już nie wiedzą w którą stronę iść, do kogo i po co.

Odśnież mój uśmiech, bo wargi zlodowaciały, zrobiły się kredowo białe i para, którą wypuszczają zamienia się w lód.

Odśnież moje dłonie, lgną do ciepłych kieszeni kurtki i nie chcą dotykać drugiego człowieka.

Odśnież moje oczy. Zamknęły się, zapadły w sen zimowy, długi, niewzruszony. Boję się, że jak się otworzą, zobaczą zupełnie obcy świat.

Odśnież moje ramiona. Spragnione przytulenia, zapomniały jak to jest kogoś tulić. I trzymać w sobie.

Odśnież moje myśli, ogrzej je, rozpal, otuchy im dodaj, bo nie wiedzą czy jeszcze są wstanie myśleć o wiośnie.

Odśnież serce, by znów zaczęło bić rytmem latynoskich tańców, bym już zawsze czuła jego dygot (nawet ten ze strachu). Jakiekolwiek bicie serca jest lepsze od jego braku, wiesz?

Zostaw mnie

Zosia lubi siebie – tak twierdzi. Bez wstydu ubiera prowokacyjne stroje. Nie istnieje dla niej pojęcie „za głębokiego dekoltu”. Nakłada to, na co w danej chwili ma ochotę. Poznałam ją latem w parku, kiedy siedziała na ławce z demonstracyjnie założoną nogą na nogę. Skąd wiem, że demonstracyjnie? Powiedziała mi. „Właśnie w tej chwili kiedy przechodziłaś, miałam ochotę mieć założoną tę nogę demonstracyjnie. A co, nie wolno?” – pyta zaczepnie. Nie odpowiadam. Nie chce mi się z nią kłócić, ani tym bardziej przepychać w miejscu, gdzie jedynym świadkiem byłby paw spacerujący po trawie.

Zosia ma krótko przystrzyżone włosy, żeby „nie czuć się uciśnioną przez kobiece konwenanse”. Nie jestem pewna czy sama rozumie te słowa, ale mówi je tak przekonująco, że chyba jej wierzę. To się trochę kłóci z tymi krótkimi kieckami, które zakłada. Kiedy pytam czy w końcu chce być kobieca i pożądana czy nie, bo ja tu wyczuwam leciutki paradoks, po jej minie widzę, że moje zdanie nie ma znaczenia. Mam się przymknąć. – prosi siarczystym przekleństwem. To nie moja sprawa.

Zosia mówi, że jest szczęśliwa, bo nie ma przyjaciół. Według niej każdy, kto zabawił wokół niej dłużej niż tydzień, okazywał się nie wart uwagi. Nie wart spędzania z nim czasu. Nie wart zapraszania na nocne oglądanie filmów, po których odsypiało się potem pół dnia.

– Zosia, a zwierzęta lubisz? – Lubię. Jestem tak zdziwiona, że jakakolwiek twierdząca odpowiedź mogła paść z jej ust, że milknę i patrzę na nią z niedowierzaniem. – Masz kotka czy pieska? – Nic nie mam. – Nie chcesz? – Nie chcę. 

Zosia nigdy nie płacze. Mówi, że łzy są dla nieudaczników a ona przecież jest zwycięzcą, który wygrał życie. Kiedy zapytałam ją, po co ma tyle chusteczek w torebce, powiedziała że dla ludzi słabszych od niej. Nie dodała, że sama zdążyła zużyć dwie paczki zanim do niej podeszłam.

Zosia mówi, że jej życie jest tak idealne, że czasem sama ma ochotę rzygać tęczą ze szczęścia. – To chyba musi być być wspaniałe uczucie. – stwierdzam naiwnie fakt. Zosia patrzy gdzieś w kadr poza mną i mówi nieco zbyt głośno: – Jasne. Jest zajebiście.  

– Zostaw mnie! – krzyczy za mną, kiedy już dawno zniknęłam z jej pola widzenia. W kieszeni mam upchniętą chusteczkę. W końcu jestem słaba. Zosia nie.

 

Niepokoje XXI wieku

unsplash.com/TimMarshall

Wstaje niewyspany. Znów śniła mu się niemoc. Ledwo wystawił lewą (o ironio) nogę z łóżka, a już poczuł ucisk poniżej mostka. Przyzwyczaił się. Robi kawę i szybko wypija ją na pusty żołądek. Zalewa czarną cieczą swoje niepokoje, topi je, morduje. Chwilowa ulga, którą czuje radośnie gna go ku zrobieniu śniadania. W połowie drogi do kuchni lęk powraca, więc zawraca i siada w fotelu.

Czytaj dalej „Niepokoje XXI wieku”

Kto chce zwiększyć swoją kreatywność? Ręka do góry!

Książki typu”zniszcz ten dziennik” nie wywołują u mnie burzy emocji i chęci biegnięcia do empiku, jednak kiedy młodsze rodzeństwo poprosiło mnie o zakup takowego egzemplarza, bez wahania się zgodziłam. Powód? W dobie smartfonów, tabletów i innych „cudów technologii” jakakolwiek forma rozwijania kreatywności (szczególnie u najmłodszych) bez potrzeby włączania komputera, powodują u mnie aprobatę.

Czytaj dalej „Kto chce zwiększyć swoją kreatywność? Ręka do góry!”

Nie bój się być introwertykiem

Ułomność – tak postrzega introwertyzm większość ludzi na świecie. Czy rzeczywiście jest to cecha, z którą należy walczyć?

Stosunek liczby ekstrawertyków do introwertyków wynosi 3:1, co oznacza że żyjemy w świecie urządzonym dla tych pierwszych. Dlatego też introwertyzm postrzegany jest jako mankament, który należy zlikwidować i który nie przynosi nam nic pozytywnego. Zapominamy (lub zwyczajnie tego nie wiemy), że introwertyzm jest typem temperamentu, który nie jest równoznaczny z nieśmiałością lub separowaniem się od ludzi, a co najważniejsze – nie stanowi patologii. Czytaj dalej „Nie bój się być introwertykiem”