Nie mamy prawa nic posiadać – Opowieść podręcznej

Czy kiedykolwiek wyobrażałeś sobie świat, w którym kobiety nie mają żadnych praw? Jeżeli mogą o sobie decydować, to tylko w wyborze zesłania do obozu pracy, bądź zostania prostytutką. O ile ich przewinienie nie było duże…

„Mój Boże (…) proszę Cię, wyjaw mi swoje zamiary. Ale jakiekolwiek one są, daj mi siłę, bym wytrwała. Aczkolwiek to, co się dzieje, z pewnością nie dzieje się za Twoją sprawą; ani przez chwilę nie wierzę, że Ty tego chciałeś.”

Poruszająca opowieść Margaret Atwood, to wizja strasznego, ponurego świata, który żebrze o nadzieję na lepsze jutro. Wizja, obok której ciężko przejść obojętnie a jeszcze ciężej jest uwierzyć w to, że taki świat mógłby istnieć.

Historia zwięzła, treściwa, trzymająca w napięciu, mimo że nie znajdziemy tu psychopatów, duchów, wybuchów czy pościgów niczym w dobrym westernie. Nie jest to też gatunek z fantasy czy science fiction. Czym więc jest? Nadal próbuję się dowiedzieć.

Niewątpliwie największą rolę sprawuje tutaj narracja: Atwood stworzyła postać Fredy, młodej kobiety, która kartka po kartce wyjawia nam swoje losy. Opowiada o teraźniejszości, aczkolwiek często dopuszcza się retrospekcji. Nowy Świat, w którym przyszło żyć Fredzie nie jest usłany różami. Siłą wyrwano ją i tysiące innych kobiet z rodzinnego domu, pozabierano dzieci i kazano dawać potomstwo ówczesnym „wyższym sferom”. Za jakie grzechy? – pytały. – Za wszystkie.

„O Boże, oczyść mnie. Uczyń mnie płodną. Umartw moje ciało, abym mogła się rozmnożyć. Niech zostanę wypełniona… Niektóre z dziewcząt taka modlitwa porywała. Popadały w ekstazę poniżenia. Jęczały i płakały.

-Nie trzeba robić z siebie przestawienia, Janino – powiedziała ciotka Lidia.”

Freda opowiada emocjonalnie, ale nie tworzy wokół siebie otoczki żalu czy rozpaczy. Autorka pozostawiła ustosunkowanie się do opowiadanej historii samemu czytelnikowi. Trudne jest pozostanie biernym emocjonalnie pod wpływem czytanych słów; kiedy dzieje się krzywda, nawet ta na papierze, ciężko pozostać obojętnym.

Czy moje współczucie skierowane ku Fredzie i reszcie dziewcząt wzięło się z pokrewieństwa płci? Być może. Pewnie znajdzie się jakiś facecik, który po przeczytaniu tej historii czknie „E tam, to same bujdy. Słabe!”. Ja, natomiast, szukam Fredy dalej. Kto wie czy za kilkadziesiąt lat nasze pra-pra-prawnuczki nie staną się właśnie nią?

„Alibi na szczęście” – coś dla mało wymagających czytelników

Polecana przez wielu pozycja – „Alibi na szczęście” autorstwa Anny Ficner-Ogonowskiej. Danuta Stenka krótko recenzuje: „Książka, o której długo nie można zapomnieć”. Ja już zapomniałam. Być może się nie znam?

Czytaj dalej „„Alibi na szczęście” – coś dla mało wymagających czytelników”

„Między Twoim lewym ramieniem i uchem” – Piotr Adamczyk w swoim „Domu Tęsknot”

Niespodziewane zameldowanie w Domu Piotra Adamczyka. Co prawda nie na stałe, ale wystarczające, aby zatęsknić do Jego lokatorów, poniemieckich murów kamienicy, tajemnic i odrobiny miłości.

Czytaj dalej „„Między Twoim lewym ramieniem i uchem” – Piotr Adamczyk w swoim „Domu Tęsknot””

„Wszystkie odcienie pożądania”. Historia namiętności w XXI wieku

Moda na książki w klimacie kilkudziesięciu twarzy niejakiego Grey’a nadal trwa. Dziś zobaczymy (przeczytamy!), co Samantha Young wie o „Wszystkich odcieniach pożądania”. Czy ich także jest pięćdziesiąt, jak w nieco wyżej wspomnianej lekturze?

Czytaj dalej „„Wszystkie odcienie pożądania”. Historia namiętności w XXI wieku”

„Kobiety są ciepłe, oddane, czułe, troskliwe i robią: MIAU.” Płeć piękna oczami współczesnych pisarzy

Uwaga Uwaga, zaraz cała prawda wyjdzie na jaw. Znani pisarze rozłożyli na czynniki pierwsze osobniki ludzkie, ale tym razem na tapetę wzięli KOBIETY. Liryka, epika czy dramat? Co przeważa w wybuchowej mieszance kobiecych emocji?

Czytaj dalej „„Kobiety są ciepłe, oddane, czułe, troskliwe i robią: MIAU.” Płeć piękna oczami współczesnych pisarzy”

Kto chce zwiększyć swoją kreatywność? Ręka do góry!

Książki typu”zniszcz ten dziennik” nie wywołują u mnie burzy emocji i chęci biegnięcia do empiku, jednak kiedy młodsze rodzeństwo poprosiło mnie o zakup takowego egzemplarza, bez wahania się zgodziłam. Powód? W dobie smartfonów, tabletów i innych „cudów technologii” jakakolwiek forma rozwijania kreatywności (szczególnie u najmłodszych) bez potrzeby włączania komputera, powodują u mnie aprobatę.

Czytaj dalej „Kto chce zwiększyć swoją kreatywność? Ręka do góry!”