Poznałem ją na wystawie sztuki

-Chodź, będzie fajnie. – namawiała znajoma. – Odchamisz się trochę. – dodała na zachętę. Lubił być chamem, ale raz na jakiś czas warto się zresetować a potem nabywać negatywnych cech od nowa. Kazała mu ładnie się ubrać, uczesać i wyperfumować. -Przecież zawsze to robię! – oburzył się. Spojrzała na niego tak, że nie dodał nic do tej uwagi i pognał pod prysznic. Kiedy uznała, że już wygląda wystarczająco dobrze, aby pokazać się ze nim w miejscu publicznym, ruszyli do galerii. Ona – z uśmiechem na ustach, on – z pytaniem w głowie „ale, że po co?”.

Już od wejścia poczuł, że powinien być w galerii, ale tej handlowej. Łazić po sklepach i szukać miłości swojego życia, jakieś fajnej, słodkiej galerianki. Znajoma po paru minutach uciekła porozmawiać z kimś Bardzo Ważnym, więc został sam w gąszczu obrazów i instalacji. Co robić? Kontemplować sztukę! Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Przybrał (w swoim mniemaniu) odpowiednią pozę do tego rodzaju eventów i… oparł się o ścianę.

Stała nieopodal i patrzyła na jakiś abstrakcyjny obraz. Piękna, urzekająca, niedostępna. Na pewno mądra.

-Hej. – Zagaił w najbardziej bystry sposób, który przyszedł mu do głowy. Spojrzała na niego bez słowa i ponownie odwróciła wzrok w kierunku obrazu. Patrzyła przenikliwie, prześwietlając niemal na wylot oglądane dieło. Podążył za jej wzrokiem i za cholerę nie rozumiał co ciekawego można zobaczyć w kilku kreskach na białym płótnie. Kiedy jednak zauroczysz się od pierwszego wejrzenia, takie niuanse jak nierozumienie sztuki schodzą na dalszy plan. Próbując swoich sił dalej, wyjął telefon i szybko wyklikał w wyszukiwarce wyrażenie „trudne pojęcia związane ze sztuką”. No co? Może chociaż zaimponuje jej znajomością mądrych słów? A raczej nie znajomością a ich wypowiadaniem.

-Ale ta sztuka jest niefiguratywna… – szepnął zza jej pleców wprost do ucha. Spojrzała na niego tym razem pytająco. – No wiesz, to znaczy abstrakcyjna. – kontynuował. -Wiem co znaczy ‚niefiguratywna’ – odpowiedziała krótko. -Jesteś krytykiem? – zapytała powracając do kontemplowania dzieła. Czy cokolwiek to było. -Ja? Yyy… tak… jasne. Jestem super znanym krytykiem. – przekonywał. Cicho dodał pod nosem „krytykiem życia”. -Co myślisz o tych akwafortach znajdujących się na prawo od wejścia? Nie są według ciebie przepełnione miłością? – weszła w nieco emocjonalny ton. -Eh.. miłość. Czymże jest miłość. – odpowiedział w popłochu, bo nawet nie potrafił wymówił słowa na „a”, którego użyła wcześniej. -No jak to? Już przecież Gałczyński wyjaśnił, że Miłośćto wewnętrzna hipermetamorfoza, prowadząca do hipercenestezji, co w konsekwencji daje angiopatyczną neurastenię! 

-Wiesz, nie rozumiem ani sztuki, ani miłości, ani ciebie.

Reklamy

2 myśli na temat “Poznałem ją na wystawie sztuki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s