O tym jak nie zostałam dziewczyną motocyklisty

Historia stara jak świat, za czasów studenckiego podlotka.

***

Stoję na przystanku i czekam na empeka do mieszkania. Koleżanka chwilę temu odprowadziła mnie i sama pobiegła na swój autobus. Stoję chwilę sama i sprawdzam rozkład jazdy, gdy po chwili podchodzi do mnie młody, łysy chłopak w czarnej, skórzanej kurtce: – Cześć. Zauważyłem, że masz jeszcze trochę do przyjazdu swojego autobusu, a powoli się ściemnia. Pozwolisz, że ci potowarzyszę tych parę minut? Stoję jak wryta, w końcu nie codziennie dostaję takie propozycję, ale z racji wielu osób dookoła i, przyznajmy, zwykłej ciekawości, godzę się na oferowane mi silne ramię. Nastaje nieco krepująca cisza. – Masz może gumę do żucia? – Pytam chłopaka. Tak, pytam obcego chłopaka o gumę. – Nie mam, ale mogę cię poczęstować tic tac’iem. – Odpowiada wspaniałomyślnie kawaler. Biorę, a jakże. W trakcie konsumowania jakże pysznego cukierka, chłopak lustruje mnie od góry do dołu: – A nie, kurde, jednak nie masz glanów. – Patrzę na niego pytająco. – No zobaczyłem fajną, ładną dziewczynę i na dodatek w glanach to wiesz, podszedłem. No tak, wszystko się wyjaśniło. Moje czarne buty na platformie są bardziej zachęcające ode mnie. Koleś wziął mnie za kogoś z lubianej przez niego subkultury. Żeby było piękniej, ciągnie dalej: – A jakiej muzyki słuchasz?  – Pyta i patrzy wyczekująco. Pewnie marzy o tym, abym rzuciła jakimś mięsnym, ciężkim zespołem. O nie, nie, koleżko. – Poezji śpiewanej! – Odpowiadam radośnie i patrzę z uśmiechem na jego reakcję. – Yyyy, no.. to fajnie.. – Lekko zmieszany wbija wzrok w ziemię. Ach, brak glanów, nie możemy pogadać o muzyce – słabo. – Może usiądziemy na ławce? – Pyta z nadzieją, że jednak okażę się trochę w jego klimacie. Zgadzam się. Lubię ławki. Siedzimy, milczymy, on patrzy na mnie, a ja w stronę autobusu, który dziwnie się spóźnia. – A motocykle lubisz? – Zagaja. No nie, znów ta nadzieja w głosie. Grzeczne dziewczynki nie kłamią, więc: – Nie bardzo. Boję się prędkości. – Mina mu definitywnie rzednie. – Szkoda, chciałem cię podwieźć do mieszkania. Po skórzanej kurtce myślałem, że jesteśmy nieco bardziej do siebie podobni.  – Zali się. – A znasz te zespoły? (tutaj wymienia kilkanaście nazw, o których nigdy nie słyszałam). W tym samym monecie nadjeżdża moja karoca, czyt. empek nr 55. – O! – Witam radośnie mój transport. – To mój autobus. Ale mam szczęście! – Mówię nieco zbyt szczerze. – A ja widocznie mam pecha… – Zwiesza głowę koleś. Wskakuję pędem do środka, odwracam się jeszcze w jego stronę, po czym drzwi zamykają się przed moją twarzą. Macham jeszcze w jego stronę, kiedy patrzy na mnie, coraz bardziej się oddalając.

 

 

 

Reklamy

13 myśli na temat “O tym jak nie zostałam dziewczyną motocyklisty

  1. A ja jestem żoną motocyklisty który dopiero od zeszłego roku przypomniał sobie o motorze. Wcześniej zapomniał o swojej młodzieńczej miłości z czego ja nie ukrywalam zadowolenia. Teraz powrócił do dwóch kółek i skutecznie mnie nimi zaraził 😊

    Polubione przez 1 osoba

  2. Haha, świetna historia! Szczerze, jak byłam w gimnazjum/liceum ta właśnie dobierałam sobie chłopaków. Pierwsze pytanie o muzykę – koniecznie musiał być rock. Co nie jest głupie, bo jeśli lubisz chodzić na koncerty i muzyka jest dla Ciebie ważna, a twój wybranek uwielbia hp hop albo disco polo (którego dla przykładu nie znosisz) może być ciężko 😉 Z jednej strony można powiedzieć, że uprzedzenia i naklejanie etykietek, z drugiej – po porostu łatwiej i przyjemniej być z kimś, kto jest choć w trochę do nas podobny 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s